Balladyna, 1943 – BALLADYNA 2

„ILUZJA I KONKRETNA RZECZYWISTO¦Ć
Dramat jest rzeczywistością. Wszystko co się dzieje w dramacie jest prawdziwe
i na serio.
T e a t r, z chwilą, gdy dramat realizuje się na scenie – robi wszystko, aby dać tylko iluzję owej prawdziwej rzeczywistości: kurtyna, kulisy, dekoracje różnego gatunku: „topograficzne”, „geograficzne”, historyczne, symboliczne, objaśniające, w każdym wypadku zdolne tylko do wtórnej reprodukcji, dalej kostiumy fabrykujące całe serie bohaterów – wszystko to walnie przyczynia się do tego – że widz odnosi się do dzieła teatru jak do w i d o w i s k a, które bez moralnych konsekwencji można o g l ą d a ć.
Odbiera się pewną ilość wzruszeń estetycznych, przeżyć, emocji i refleksji
moralnych, ale to wszystko w wygodnej pozycji obiektywnego
widza, z poczuciem własnego bezpieczeństwa i ewentualnością wyrażenia
swego désintéressement w razie, gdyby się było zbyt zagrożonym.
Nie „o g l ą d a  s i ę” dzieła teatralnego!
Bierze się pełną odpowiedzialność za wejście do teatru.
Nie można się z niego wycofać. Czekają nas tam perypetie, których nie możemy uniknąć.
Teatr nie ma dawać złudzenia rzeczywistości zawartej w dramacie. Ta
rzeczywistość dramatu musi się stać rzeczywistością na scenie. Nie można tuszować „materii” scenicznej (materią sceniczną nazywam scenę i jej fascynujący nastrój nie napełniony jeszcze iluzją dramatu, dalej potencjalną „gotowość” aktora, który posiada w sobie możliwości wszystkich ról), nie można lakierować jej iluzją, należy pokazać chropowatość, surowość, jej ścieranie się z rzeczywistością nową: dramatem.
Celem jest stworzenie na scenie nie iluzji (oddalonej, bezpiecznej), lecz RZECZYWISTO¦CI O KONKRETNO¦CI TEGO STOPNIA, CO WIDOWNIA.
Dramat na scenie musi się nie „dziać”, ale „stawać”, rosnąć na oczach widza.
D r a m a t  s i ę  s t a j e.
Musi stworzyć się wrażenie, jakby rozwój wypadków był samorzutny i nieprzewidziany.
Widz nie może czuć poza nim całej machinacji i fabrykowania uprzedniego. Unikać więc momentów, które by to wrażenie sprawiały, a podkreślać, a nawet dodawać momenty, które by uwidaczniały spontaniczne r o ś n i ę c i e dramatu.
To „s t a w a n i e s i ę” dramatu nie może być ukryte za kulisami. Nie można sobie pozwolić na żadną furtkę, żadne boczne wyjście, którędy by dramat mógł ujść w zakonspirowaną sferę inspicjenta i zakulisowych maszynerii.
Rzeczywistość widowni zostaje włączona w proces stawania się dramatu i na odwrót.
Przed skomponowaniem sceny należy skomponować widownię.
Będzie to inscenizacja widowni.”

(Tadeusz Kantor Metamorfozy. Teksty o latach 1938 – 1974, wybór i opracowanie Krzysztof Pleśniarowicz, Cricoteka, Księgarnia Akademicka, Kraków 2000, s. 66-67)