Cricotages Tadeusza Kantora

***
 Tadeusz Kantor spektakle te określał mianem cricotages. W programie do spektaklu  Gdzie są niegdysiejsze śniegi wyjaśniał: Cricotage jest rodzajem działania, wywodzącego się z doświadczeń Teatru Cricot 2 i z metody gry aktorskiej przez ten teatr odkrytej i praktykowanej .  Nazwy Cricotage użył po raz pierwszy jako tytuł happeningu w 1965 roku w Kawiarni Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Warszawie.  Maszyna miłości i śmierci była całkowicie autorskim dziełem artysty. Była prezentowana w Kassel, Mediolanie, Reggio Emila, Palermo, Helsinkach, Vaasa. Pozostałe z omawianych tu spektakli powstały w trakcie spotkań z młodymi ludźmi teatru. W pewnym stopniu ich kształt zależał od propozycji uczniów. W ślubie wymyślili fabułę. W pozostałych byli twórcami postaci, niektórych scen. Te spektakle były pokazywane publiczności dwu, trzykrotnie jako efekt pracy Tadeusza Kantora i uczniów, na zakończenie jego lekcji teatru.
      W czasie zajęć z aktorami Tadeusz Kantor nie chciał być tylko teoretykiem sztuki. Chciał pokazać proces twórczy jakim jest powstawanie spektaklu, chciał żeby w nim uczestniczyli. Powodem ich obecności nie była nauka ale było współtworzenie. A ich wspólnym celem był krótki spektakl. Towarzyszyło temu  trochę teorii, częściej w formie opowiadań niż wykładu. Takie spotkanie było dla artysty najlepszą metodą nauczania. W trakcie tej pracy dawał swoim partnerom poczucie pewności, wspierał ich pomysły. Szybko nawiązywało się porozumienie, bliskość. Potrafił dotrzeć do każdego i pobudzić do działania. Starał się nie naruszyć indywidualności drugiej osoby. Szybko umiał ją określić i szanował ją. Chciał pobudzić wrażliwość w młodych ludziach. Lubił kontakty z młodzieżą. W Lekcjach mediolańskich napisał: O surrealizmie napisano tysiące rozpraw i ksiąg (…) Czytajcie te książki tak, jak się czyta listy rodzinne, które często dzieci odkrywają ukryte wstydliwie w albumach familijnych. Wyczuwał zmęczenie, zniecierpliwienie aktorów powodowane swoim silnym napięciem, aktywnością w czasie tworzenia, za którymi czasem nie nadążali. Był bardzo uważnym obserwatorem. Umiał w prosty sposób przedstawiać trudne zjawiska w sztuce. Ukazywał świat swojej sztuki. Pozwolił im wejść do swojego świata, dotknąć go, poczuć się w nim jak w swoim domu. Dla tych młodych ludzi był mistrzem. Z zaufaniem, ciekawością i zaangażowaniem wyruszali w tę artystyczną podróż. Praca nad krótkimi spektaklami przypominała proces twórczy jakim było powstawanie spektakli Teatru Cricot 2.

(fragment tekstu Ostatnie cricotages Tadeusza Kantora, Anna Halczak, tekst publikowany w „Didaskalia”, grudzień 2000r.)

 

Najpierw dokładnie określał miejsce spektaklu. W ślubie była to konstrukcja – maszyna do grania, z której na oczach widzów zbudowano katedrę, w drugiej części – cmentarz, którego zbyt dosłowną iluzję niszczyła pralnia Matki Pana Młodego. Maszyna miłości i śmierci była osadzona w czasie, to czas był jej miejscem. Bardzo krótka lekcja rozgrywała się w pokoju, przez jego okno można było zobaczyć wieczność. Cicha noc to dom. Miejsce było określone przez przedmioty. To one tworzyły miejsce. Były związane z akcją spektaklu. Posiadały swoistą estetykę. Należały do świata realności najniższej rangi. Piętno zniszczenia podkreślało ich codzienność i biedę. Miały jednolitą brudno-szarą tonację kolorystyczną. Przedmioty, często gotowe, znalezione w szkolnych rekwizytorniach, trochę podretuszowane przez Tadeusza Kantora, częściej wykonane specjalnie do spektaklu. Powtarzały się w tych krótkich spektaklach przedmioty Teatru Cricot 2. Meble pokoju: łóżko, stół, krzesła. Krzyż z Wielopola znalazł się w ślubie i Cichej nocy. Okno, które w Umarłej klasie było przedmiotem złączonym z postacią Kobieta za oknem, w Wielopolu było elementem, który składał się na pokój, w Bardzo krótkiej lekcji było to już metafizyczne okno, przez nie oglądano drugi świat, ten po tamtej stronie. Grobowiec w Wielopolu był  usypaną z ziemi mogiłką z zatkniętym małym, drewnianym krzyżem. W ślubie masywnym, drewnianym przedmiotem. Trumna, w Bardzo krótkiej lekcji, w Cichej nocy w Teatrze Cricot 2 pojawiła się w Mątwie (1956), ale jako przedmiot nad którym odbywała się sesja o sztuce, Tutaj pełni rolę taką jak w życiu. Potem pojawi się w  Dziś są moje urodziny, będzie nią blat stołu. Ze względu na małą ilość czasu przedmioty te nie były tak dopracowane w szczegółach jak w Teatrze Cricot 2. Na przykład w Cichej nocy artysta umieścił na scenie  obiekt ze styropianu – komin w Cichej nocy – ale go sam pomalował. Działo w ślubie, Cichej nocy to późniejsze publiczne  organa w Dziś są moje urodziny: armata, karabiny maszynowe, suka policyjna. Przedmioty te powstawały równolegle do spektaklu, ciągle były udoskonalane.

(fragment tekstu Ostatnie cricotages Tadeusza Kantora, Anna Halczak, tekst publikowany w „Didaskalia”, grudzień 2000r.)

 

W tak dokładnie określonym miejscu pojawiają się postacie. Poznajemy je szybko bo są sprowadzone do jednej cechy, kilku ruchów, zdań. Pozbawione psychologizmu nie mają ani przeszłości ani przyszłości. Pojawiają się znikąd. Wykonywane przez nie gesty, powtarzane słowa nie stwarzają obrazu osobowości, sprowadzają ją do tylko jednej cechy. W cricotages (z wyjątkiem Maszyny miłości i śmierci) postacie były propozycją uczniów. To oni wymyślali kim będą na scenie. Tadeusz Kantor podtrzymywał ich propozycje, gesty, słowa, nieznacznie je korygując, trochę podpowiadając. Podkreślał, że jest to postać stworzona przez każdego z nich. Precyzowanie ról było najważniejszą pracą w tych lekcjach. W Maszynie miłości i śmierci, w spektaklach Teatru Cricot 2 aktor miał z góry narzuconą rolę.  Twórca brał pod uwagę osobowość aktora, zaproponowane przez niego zachowania postaci. Jednak bardzo długo i precyzyjnie opracowywał daną postać. W momencie, gdy już była ukształtowana musiała być grana perfekcyjnie przez aktora. Każda postać jest wyobcowana, samotna. Swoim monologiem usiłuje nawiązać kontakty z innymi lecz bez rezultatu. Postacie te upodabnia do siebie ich szczątkowy charakter. łączy je miejsce. Kostiumy musiały być zazwyczaj czarne, bez określenia czasu, ale nim napiętnowane – trochę zetlałe, ze śladami elegancji lat dwudziestych, jakimś elementem określającym postać: np. tiara dla biskupa, welon dla panny młodej.
      Postacie są wciągane w zdarzenia zachodzące w miejscu, w którym się znajdują. Ale spowodowane przez nie wypadki są daremne. Te wydarzenia, klisze nakładające się na ich codzienność tworzą teatr: biblia, historia, cywilizacja, rytuał (ślub, pogrzeb), ożywająca fotografia (tylko w Teatrze Cricot 2).  Wypadki, które zachodziły w cricotages (z wyjątkiem Maszyny miłości i śmierci) czasem były pomysłem aktorów, częściej Tadeusza Kantora. To druga, po stwarzaniu postaci, ważna rola uczestników powstawania tych spektakli. Wydarzenia rodziły się w trakcie pracy. Przystępując do niej Tadeusz Kantor miał określone idee (Cicha noc). Czasem ulegały diametralnym zmianom (Bardzo krótka lekcja) z powodu aktorów, miejsca, a być może dlatego że jeszcze nie dojrzały w wyobraźni artysty. W trakcie tworzenia tych spektakli wszystko się zmieniało, dojrzewało, zajmowało swoje miejsce – czujnie kontrolowane przez twórcę.
      Muzyka tak jak w Teatrze Cricot 2 miała przede wszystkim walory konstrukcyjne dla spektaklu, miała potęgować wzruszenie. W trakcie pracy wybierano konkretny, wcześniej ogólnie określony przez Tadeusza Kantora utwór muzyczny. W myśl swojej teorii realności używał muzyki gotowej. W Teatrze Cricot 2 często wybrany utwór był preparowany dla potrzeb spektaklu.
      Światło w Teatrze Cricot 2 miało tylko jednolicie oświetlać scenę. W cricotages w niektórych scenach spektakli buduje nim nastrój. Maszyna miłości i śmierci w czasie kilku spektakli w Kassel była oświetlona nieruchomymi snopami światła. W ślubie  scena na cmentarzu odbywa się przy ściemnionym świetle. W drugiej części Bardzo krótkiej lekcji przód sceny jest mroczny, aby wyraźniej był oświetlony świat widziany przez okno.

(fragment tekstu Ostatnie cricotages Tadeusza Kantora, Anna Halczak, tekst publikowany w „Didaskalia”, grudzień 2000r.)

 

W cricotages konsekwentnie pojawiała się postać zachowująca łączność między sceną a publicznością: Biskup, Kronikarz, Autor, Nino/Święty Józef. W spektaklach Teatru Cricot 2, od Umarłej klasy, zawsze Tadeusz Kantor był tą postacią łączącą świat na scenie – świat umarłych i publiczność.
I znowu jestem „na scenie” (…)
Ale właściwie to nie „na scenie”
a na granicy.
Przede mną: Widownia,(…)
za mną tak zwana Scena (…)
…nie przechylam się
ani na jedną
ani na drugą stronę (…)
Wspaniały skrót mojej
Teorii i Metody -(…)

      W czasie powstawania tych spektakli Tadeusz Kantor jak zwykle rysował. W Mediolanie powstały rysunki – ilustracje wykładów, rysowane w czasie ich wygłaszania, potem przerysowane dla potrzeb książki. Na rysowanych przykładach tłumaczył swoje przemyślenia na temat przestrzeni tej Pierwotnej Materii, która z równoczesnym działaniem indywidualnego artysty jest niewytłumaczoną tajemnicą kreacji. Postacie, przedmioty stają się funkcją przestrzeni i jej perypetii. Przestrzeń może być kurcząca się i rozprężająca. Napięciom przestrzeni, uzyskanym gdy jest sprowadzona do płaszczyzny można nadać różne ruchy: obrotowy, wahadłowy, przesuwania płaszczyzn: ZA – SUWANIA, WY – SUWANIA, z a k r y w a n i a  i  o d k r y w a n i a.(…) GWAŁTOWNOŚĆ i SZYBKOŚĆ tych ruchów stwarza nowe walory: NAPIĘCIA oraz zmianę SKALI. Te  rysunki i wypowiedzi teoretyczne artysty odnosiły się i do teatru i do malarstwa. Do samego spektaklu powstały tylko dwa rysunki: scena spektaklu w manierze konstruktywistycznej i drugi, scena w manierze surrealistycznej.  Szkice do Maszyny miłości i śmierci to postacie i sceny rysowane z liryzmem Wojtkiewicza, niemal techniczne projekty marionetek, okazja do narysowania jeszcze raz, po pięćdziesięciu latach abstrakcyjnych Supermarionet Służących, czasem miejsce na dopisek: Boże, prawie pół wieku musiałem czekać. W Charleville-Mezičres powstawały rysunki jakie zwykle szkicował do spektakli Teatru Cricot 2: postacie zatrzymane w charakterystycznym ruchu, najczęściej powtarzanym przez nią geście, czasem z zanotowaną wypowiadaną kwestią, sceny spektaklu. Rysunki do Cichej nocy to wszystkie postacie ze spektaklu powstałe z myślą ofiarowania ich w prezencie, na pamiątkę dla każdego uczestnika. Już wcześniej namalował na obrazach komin – Mój dom. W szkicowniku narysował scenę z kominem pośrodku, prowizoryczne ściany z desek, belek – resztki domu po katastrofie. Zachwycał się takim miejscem spektaklu w trakcie prób. Jednak nie zdecydował się na jego pozostawienie, zbudował regularną ścianę z desek. Część tych rysunków była pokazywana na wystawie w październiku 1990 roku. Był to ostatni wernisaż w Cricotece, na którym Tadeusz Kantor był obecny.

(fragment tekstu Ostatnie cricotages Tadeusza Kantora, Anna Halczak, tekst publikowany w „Didaskalia”, grudzień 2000r.)

 

Czas powstawania ostatnich cricotages to też okres w twórczości Tadeusza Kantora w którym wyraźnie teatr wdziera się do malarstwa i malarstwo do teatru. Postacie z teatru pojawiają się na obrazach a Infantka, „Ona” na scenie. Postać Nieznanej Modelki z Maszyny miłości i śmierci, tej w wersji z Kassel, jest przeniesiona do obrazu Ona: jaki interesujący obraz. W notatniku z czasu Bardzo krótkiej lekcji twórca narysował jeden z pierwszych szkiców do obrazów Nie zagląda się bezkarnie przez okno, same obrazy powstały po powrocie z Charleville-Mézieres, gdzie druga część spektaklu oglądana przez okno – świat po tamtej stronie, wieczność, nasuwa skojarzenie związku obrazów z tą sceną. W Cichej nocy przed rozpoczęciem spektaklu Tadeusz Kantor  wygłosił kilka słów do publiczności: (…) Słowo „umowność” jest zawarte w sztuce. Po pierwsze umówmy się, że to nie jest spektakl, potem, że to nie jest scena i że państwo nie jesteście publicznością, że nie ma dekoracji, że ten komin to komin z mojego obrazu, a więc to mój dom. (…). Rok wcześniej namalował serię obrazów Mój dom. Komin z obrazu przeniósł na scenę. Czasem, gdy nie miał zajęć z uczniami, teatr był pusty  przychodził malować go w samotności. Wcześniej, w czasie prób Dziś są moje urodziny miejscem spektaklu była pracownia artysty. Umieścił w niej ramy obrazów, z których pojawiały się na scenie wcześniej malowane postacie: Infantka, Autoportret artysty, „Ona” teraz już jako Biedna Dziewczyna.
      Te cricotages powstały w ciągu czterech miesięcy na przestrzeni pięciu lat twórczej pracy Tadeusza Kantora, artysty ponad siedemdziesięcioletniego. W tych latach stworzył dwa spektakle Teatru Cricot 2 Nigdy tu już nie powrócę, Dziś są moje urodziny, serię obrazów Dalej już nic. Artysta powoli zamykał swoje dzieło. Opracował zbiór swoich tekstów do druku, album swojego malarstwa Moja twórczość, moja podróż. Wiele czasu poświęcał swojej Cricotece, która miała być jego autorskim przekazem dla potomności. Zaprojektował swój pomnik, który miał stanąć na ul. Kanoniczej. Zaprojektował i zrealizował swój nagrobek. W jednym ze swoich tekstów, które w tych latach zatraciły swój wcześniejszy wyraźny podział na teatr i malarstwo napisał:  
Moje życie, jego losy,
identyfikowały się z moim dziełem.
Dziełem sztuki.
Spełniały się w moim dziele.
Znajdowały w nim swe rozwiązanie.
Moim DOMEM było i jest moje dzieło.
Obraz, spektakl, teatr, scena.

(fragment tekstu Ostatnie cricotages Tadeusza Kantora, Anna Halczak, tekst publikowany w „Didaskalia”, grudzień 2000r.)