Kostium

Daisy , "Nosorożec", 1961, Stary Teatr,  w zbiorach Muzeum Sztuki w łodzi

Daisy , „Nosorożec”, 1961, Stary Teatr, w zbiorach Muzeum Sztuki w łodzi

„Pojęcie kostiumu podlega w nowym teatrze bardzo ostrej rewizji. Kostium teatralny jest „nieużywalny” w życiu. „Używalność” życiowa kostiumu świadczy o dnie, na którym znalazł się teatr porwany fałszywymi urokami naturalizmu. Ale idę dalej. Podaję w wątpliwość kostium historyczny, który przez swój anachronizm stwarzał i stwarza fałszywą iluzję teatralności. W gruncie rzeczy jest równie „życiowy”, jak marynarka i spodnie.
Jeżeli przyjmiemy, że ciało aktora, jak każdego człowieka, jest w proporcjach, w układzie, porządku, ukształtowane zgodnie z określonymi funkcjami praktycznymi, życiowymi – koncepcja zmiany tych propozycji i porządku staje się bardzo nęcąca, dająca ogromne możliwości, właśnie aktorskie, przekazywania treści nie mieszczących się w tej wdzierającej się z wszystkich stron, natrętnie praktyce życiowej.
Nie jestem pewien, czy rzeczywiście ciało aktora jest taką – odziedziczoną po antyku i opatrzoną wszystkimi akademickimi pieczęciami. świętością, aby nie można go było kształtować bardziej swobodnie. Jeżeli zgodzimy się, że kostium historyczny, tak często używany w teatrze, deformował ciało ludzkie w dość radykalny sposób z określonych, jak najbardziej życiowych przyczyn, że to samo na swój sposób robi kostium współczesny (bo w gruncie rzeczy cokolwiek się włoży na ciało ludzkie, następuje jego większa lub mniejsza deformacja) – to nie widzę przeszkód, dlaczego by nie można było kształtować swobodnie (kostium jest kształtowaniem aktora) postaci aktora z przyczyn artystycznych i nadawać jej większą „rozpiętość”, spotęgowaną przestrzenność, ruchliwość, zmienność, określone napięcia kierunkowe, swobodne a celowe w sensie sztuki układy.

Jan, "Nosorożec", 1961, Stary Teatr,  w zbiorach Cricoteki

Jan, „Nosorożec”, 1961, Stary Teatr, w zbiorach Cricoteki

W takiej koncepcji indywidualność aktora zawierająca się dotąd jedynie w mimice twarzy, w ruchach, reakcjach systemu nerwowego, płynąca z konwencjonalnych doświadczeń życiowych, spełniać powinna pracę o wiele bardziej skomplikowaną, ale o wiele silniejszą w wyrazie. Musi przeniknąć i ożywić ten nowy organizm, który jest i winien być jak najściślejszym zlaniem się żywej materii ciała ludzkiego i ukształtowanej formy scenicznej.”

(Tadeusz Kantor, Metamorfozy, Teksty o latach 1938-1974,  wybór i opracowanie: Krzysztof Pleśniarowicz. Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora CRICOTEKA, Księgarnia akademicka, Kraków 2000, s. 235)