Kurka wodna, 1967 – Teatr Wydarzeń c.d.

Scena spektaklu  Apasz Korbowski sponiewierany kochanek Lady przechodzi męki psychiczne...  Scena zbiorowa  fot. Edward Węglowski

Scena spektaklu Apasz Korbowski sponiewierany kochanek Lady przechodzi męki psychiczne… Scena zbiorowa fot. Edward Węglowski

„Od kilku dziesiątek lat nobliwe warunki powstawania dzieła sztuki były podważane systematycznie i konsekwentnie: przez RUCH, przez AUTOMATYZM, przez PRZYPADEK, przez NIEFOREMNOŚĆ, przez DWUZNACZNOŚĆ SNU, DESTRUKCJE, COLLAGES, itd.
Wynikiem tego jest KRYZYS FORMY, tzn. tej wartości, która żąda, aby dzieło sztuki było maksymalnym rezultatem czynności artysty, takich jak: formowanie, ugniatanie formy, wyciskanie piętna, wyciskanie wnętrza, „bebechowość”, piętnowanie, namaszczanie, konstruowanie, budowanie. To w pewnym sensie ośmieszanie przesadne „bebechowego” udziału artysty w tworzeniu własnego dzieła sztuki, ułatwiło nowe ujawnienie przedmiotu.

 

W tej długiej podróży przez nieforemną, bełkotliwą materię informelu, przez ocieranie się o pustkę i okolice zerowe, dociera się do przedmiotu od „drugiej strony”, gdzie nie ma przedziału między rzeczywistością a sztuką. Kiedy sztuka dzisiejsza odnalazła przedmiot i obracała go w ręku jak rozpaloną, parzącą kulę, jakiekolwiek pytania, JAK GO WYRAZIĆ, WYWOŁAĆ, INTERPRETOWAĆ były zbyt przydługie, pedantyczne i śmieszne, jak na tę wyjątkową sytuację. On po prostu jest! I to jak jeszcze! Tak, za jednym zamachem, zdewaluowały się: wyrażanie, interpretowanie, metafora itp. niuanse.
W moim postępowaniu: „Kurka Wodna” staram się unikać zbytniego konstruowania elementów. Wprowadzam nie tylko przedmioty, ale i osoby, i wydarzenia „GOTOWE” (= wcześniej, „samorodnie” uformowane, bez mojej interwencji). Przedmiot należy OPANOWAĆ, OWŁADNĄĆ, a nie pokazywać i przedstawiać (co za wspaniała różnica!!).
Wydarzenia i wypadki, małe i ważne, nijakie, powszednie, nudne, konwencjonalne, tworzą miazgę rzeczywistości. Wytrącam je z ich toru powszedności (Manifest teatru zerowego, 1963), nadaję im autonomię (w życiu
nazywa się to bezcelowością), pozbawiam je motywów i konsekwencji. Obracam je, powtarzam, w nieskończoność, aż zaczną samodzielnie bytować i fascynować.
Wtedy już nie ma dla mnie znaczenia pytanie: „czy to już sztuka?” lub „czy to jeszcze życie?”.
Tekst dramaturgiczny jest również „gotowym przedmiotem”, wcześniej uformowanym, poza sferą rzeczywistości spektaklu i widowni. Jest przedmiotem „znalezionym”, o wysokim stopniu zagęszczenia, własnej fikcji, iluzji, własnej psychofizycznej przestrzeni. Stosuje się do niego te same prawa co do innych wydarzeń i przedmiotów spektaklu.

Uwaga: Terminy stosowane w sztuce są autonomiczne. Jest grubą naiwnością, wyciągać z nich jakiekolwiek życiowe wnioski.
Chaos, destrukcja, rozpad, zero, antykonstrukcja, porządek, automatyzm, okrucieństwo, szaleństwo, perwersja, obsesja – są terminami środków i procesów, które stosuje sztuka zawsze na równych prawach i które nie posiadają życiowych negatywnych czy pozytywnych zabarwień.”

(Tadeusz Kantor, Metamorfozy. Teksty o latach 1938 – 1974, wybór i opracowanie Krzysztof  Pleśniarowicz, Cricoteka, Księgarnia Akademicka, Kraków 2000, s. 415-417)