Moja twórczość, moja podróż

Niełatwo mi przychodzi dziś wytłumaczyć ten dziwny
i niezwykły czas po wojnie, ciężki od wspomnień,
a jednocześnie wywołujący u mnie uczucie, jakbym dopiero
się narodził.
Dzisiaj wydaje mi się, że słońce świeciło wtedy
dzień i noc, przez wszystkie te lata jakby mojego drugiego
dzieciństwa.
Miałem przed sobą całe życie.

U progu mojej przyszłości stałem przed jej
„nieskończonością”. Bez k o ń c a!
Ruszyłem w tę przyszłość z otwartymi szeroko oczami
i z „wielkością” w plecaku. Jeśli na dalszych stronach
zobaczycie plecak ogromny na plecach biednego
indywiduum, to będzie właśnie ten mój plecak,
w nim moja wielkość, a to indywiduum to ja.
Nie „ustalałem” w pośpiechu, jak inni, i nie utrwalałem
swojej „sylwetki”.
Czułem już wtedy, że indywidualność nie leży w formie
i geście stylistycznym.
Nie „ustalałem” rysów mego oblicza, aby je potem
nieść przed sobą znaną drogą do progów muzealnych.
Czułem, że jest to zbyt uproszczone i sztuczne.
Że moja „indywidualność” i moja prawda
leży gdzieś o wiele dalej, że będę szedł do niej długo,
że ta WĘDRÓWKA i jej niespodziewane perypetie będą składały
się w końcu na moje „oblicze”.
A nie forma!
Chcę odnaleĽć w tym czasie, w tej mojej pre-historii
objawy, które jak sygnały wskazywały kierunek
rozpoczynającej się D R O G I  i  PODRÓŻY.
 
 
Tadeusz Kantor, „Komentarze intymne”, 1986-88, maszynopis Archiwum Cricoteki, s. 1.