Początki mojego malarstwa

"Służące", 1938, projekt do "śmierci Tintagilesa" Maeterlincka (Teatr Marionetek), własność prywatna

„Służące”, 1938, projekt do „śmierci Tintagilesa” Maeterlincka (Teatr Marionetek), własność prywatna

To co wtedy robiłem, było pokrewne raczej umiarkowanemu
malarstwu. Ale te pokrewieństwa były pozorne. Ważniejsze
było to, czego „nie umiałem” zrobić. Malowałem np.
„Postacie siedzące przy stole”. Za nic na świecie nie umieściłbym
na stole serwety i owoców. O kwiatach mowy nie
było. Nie było żadnej uczty. Stoły były puste. Pod rosnącymi
warstwami materii, farby – figury upodabniały się do tekturowych
makiet. Kolor zmieniał się w popiół. Powietrza nie było,
tylko wysuszona, stwardniała MATERIA, w której
wszystko z wolna się zanurzało. Żadnej „radości życia”.
Również żadnego oparcia płynącego z abstrakcyjnych
obliczeń. Uważałem to za brak umiejętności, męczyłem się,
ale sądzę, że było w tym wszystkim wiele z „konieczności”
i że ta oporna MATERIA wyrażała coś, co nie chciało być
ani puryzmem abstrakcji, ani sensualizmem koloru.
Nie mogłem zrezygnować z wyobrażenia figury człowieka.
Jej obecność była ważna i potrzebna. Widocznie poza nią
dostrzegałem teren i rzeczywistość, o którą mi bardzo
chodziło. Odczuwałem konieczność sfery wychodzącej poza formę
i materialną powierzchnię obrazu.

 

Tadeusz Kantor, „Komentarze intymne”, 1986-88, maszynopis Archiwum Cricoteki, s. 2.