Rozdroża

Był to czas burzliwy, pełen wewnętrznych rozterek.
Jakbym stał na rozdrożach i nie mógł powziąć jednej
decyzji i obrać jednego kierunku.
Ale tak dzieje się zawsze w każdej prawdziwej podróży.
Od początku wiedziałem, że DROGA moja nie będzie
prosta.
Mnożyły się niecierpliwie pytania.
Trzeba było znaleźć na nie odpowiedź.
Co więcej, trzeba było iść wieloma drogami.
Każda z nich wydawała się równie ważna, jakaś
nakazująca i konieczna.
Naiwnym stało się surowo przestrzegane pojęcie
k i e r u n k u  i wiara wszystkich „konstruktywistów”,
że w rozwoju liczy się tylko droga,
która prowadzi prosto od jednego etapu do następnych,
w nieskończoność coraz bardziej doskonałą.
Sęk w tym, że wszystkie w tym duchu głoszone
„przepowiednie” i przewidywania nie sprawdziły się.
Szybko przekonałem się, że cała ta teoria
była oczywistym fałszem.
Nie obawiałem się iść wieloma drogami.
Nie wstydziłem się tego. Uważałem to za
objaw wolności i wyobraźni.
Wierzyłem w słuszność  i n s t y n k t u.
Pragnę dziś przejść jeszcze raz tymi drogami.

 

 

Tadeusz Kantor, „Komentarze intymne”, 1986-88, maszynopis Archiwum Cricoteki, s. 9.