Wystawa Tadeusz Kantor. „Całe życie jest teatrem”

 Tadeusz Kantor. „Całe życie jest teatrem”. Prezentacja ram obrazów ze spektaklu „Dziś są moje urodziny” Teatru Cricot 2

Mieszkając w atelier przy ul. Siennej 7/5 w Krakowie przez ostatnie 4 lata życia Tadeusz Kantor tworzył swoje ostatnie dzieła malarskie i teatralne.

Do ostatniego z nich – spektaklu „Dziś są moje urodziny”, który został wystawiony w Tuluzie w 1991 roku w ponad miesiąc od śmierci Kantora – twórca wprowadził elementy swojego codziennego otoczenia z pokoiku na poddaszu. Spośród nich na szczególną uwagę zasługują trzy ramy obrazów – drewniane sztalugi na wielkie płótna, które zapełniał farbami akrylowymi. Owymi ramami zaaranżował teatralną scenę, na której urządził swój Biedny Pokoik Wyobraźni.

„[…] Rzecz dzieje się na scenie. / Realnie. Załóżmy! / Postanowiłem zamieszkać na scenie – / mieć łóżko, stół, krzesła / i oczywiście obrazy. Moje. / Często wyobrażałem sobie / swoje mieszkanie w teatrze, / w środku, niemal na scenie – / nie w hotelu. / A więc mój — jak ja to nazywam — / Biedny Pokoik Wyobraźni — / na scenie. / Muszę go urządzić. / Nie powinien wyglądać jak dekoracja. / Zgromadzić na scenie / przedmioty z mojego pokoju. / Tak jakbym zrobił, / gdybym rzeczywiście

postanowił / mieszkać i żyć (!) na scenie. / Więc: łóżko, stół, krzesło, / drzwi (ważne), / piecyk z rurą, / no i „płótna”, na sztalugach. / POKÓJ. / Mój. / Własny. / Prywatny. / Jedyne miejsce w tym świecie / rządzonym bezwzględnymi prawami / masowości, powszechności / społeczności. / […] gdzie zaszczute społecznością / indywiduum ludzkie, człowiek, / może się schronić […]”[1]

 

 

Fot. Mirosław Żak

Ustawione w tylnej części teatralnej sceny ramy (największa centralnie, dwie diagonalnie po bokach), były elementami, przez które postaci przedostawały się z zasnutego czarnym płótnem tła na deski sceniczne. Kantor powołał na scenę teatralne reprezentacje członków swojej rodziny, postaci z dzieciństwa, wybranych przyjaciół-artystów, z którymi współtworzył w Krakowie awangardę malarską, a także postacie ze swoich wcześniejszych realizacji Cricot. Pojawianie się na scenie tych person z pamięci i wspomnień artysty, ale także z jego wyobraźni i marzeń wiąże się za każdym razem z przekraczaniem ram obrazów ustawionych na scenie, dzięki którym mogły znów ożyć i zaistnieć. Ramy kojarzone są z ograniczeniem, z dookreśleniem i zamknięciem pod względem formalnym tego, co odbywa się w ich wnętrzach. W spektaklu pełnią funkcję przeciwną: są przestrzenią powołującą i wydobywającą treści, podobnie jak ławki szkolne w Umarłej klasie, o których Kantor pisał: „Były jakby łożyskiem (matrice), z którego rodziło się coś nowego, niespodziewanego, coś, co na pewien czas usiłowało wyjść poza ławki, w tę czarną i pustą przestrzeń, i co za każdym razem wracało i cofało się do nich, jak do macierzystego domu…”[2].

Na środku ekspozycji znajduje się „Obraz rodziny”. Ożywa w jego wnętrzu Fotografia Rodzinna. Rekonstruuje ona archiwalne zdjęcie ustawione na stoliku artysty na brzegu sceny, a równocześnie spełnia się w nim uwieczniony na fotograficznej kliszy Urodzinowy Toast. Pozostał po nim stół na kobyłkach, butelka, kieliszek.

Z prawej strony umieszczono „Obraz Infantki” z postacią INFANTKA Z OBRAZU VELÁZQUEZA. Ubrana była w spektaklu w body i koronkową spódnicę nałożoną na prosty stelaż. Jej ostateczny kostium powstał już po śmierci Kantora, na podstawie jego projektów. Na wystawie po „królewskości i urodzie” Infantki pozostał czarny koronkowy kostium, oddający jej uroczyste uwięzienie i pustkę, kojarzący się z żałobnym ceremoniałem.

Po lewej stronie ekspozycji odnajdujemy „Obraz Autoportretu”, czyli negatyw postaci artysty o karykaturalnym, przerysowanym względem oryginału sposobie bycia, wyposażony w atrybuty twórcy. Pozostało po nim ustawione w ramach krzesło i paleta malarska.

W spektaklu „Dziś są moje urodziny” teatr i malarstwo stanowią jedność, są komplementarne. W ramach obrazów na scenie pojawiają się motywy wprost przeniesione z malarstwa, zaś na płótnach jest odwzorowana teatralna problematyka. W obu przypadkach mamy do czynienia z walorem intymnym, osobistym dylematem przeniesionym przez Kantora z własnego życia do sztuki. Głównym budulcem spektaklu jest zagrożona kondycja człowieka u schyłku życia. Stąd wszystko zaprojektowane zostało na czas, kiedy artysty już nie będzie oraz oscyluje wokół granicy między sceną i widownią, realnością i fikcją, życiem i śmiercią.

Prezentacja ram obrazów na Siennej – w miejscu, z którego się wywodzą – ma szczególne znaczenie w roku 30. rocznicy śmierci Kantora, który pracując nad spektaklem „Dziś są moje urodziny” wpisał przemijanie w dzieło teatralne poprzez własną śmierć 8 grudnia 1990 roku oraz, na poprzedzającej ten moment cztery dni próbie, poprzez wprowadzenie do spektaklu motywu własnego konduktu pogrzebowego.

Ustawione w galerii opustoszałe ramy obrazów, choć wyrwane z teatralnego kontekstu, nadal prowokują pytania o zawartość przestrzeni między czarnym tłem a drewnianą ramą z przodu.

Wystawie towarzyszą wybrane próby spektaklu „Dziś są moje urodziny” (realizacja Marek Stefański).

Ekspozycja jest drugą propozycją z cyklu prezentacji jednego obiektu z kolekcji Cricoteki w Galerii-Pracowni Tadeusza Kantora.

Małgorzata Paluch-Cybulska

Wystawa czynna od 12 października 2020 roku

Kuratorzy: Małgorzata Paluch-Cybulska, Bogdan Renczyński

 

[1]                Tadeusz Kantor, Mój Pokój, przewodnik po spektaklu Dziś są moje urodziny, s. 6, w: Archiwum Cricoteki.

[2]                Tadeusz Kantor, Miejsce teatralne (ŁAWKI w „Umarłej klasie”),w: Wielopole, Wielopole, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Wrocław 1984, s. 138-139.